Też w życiu, ale tymczasowo wybrałam na ekranie. Moje kino nigdy mnie nie zawodzi: ani repertuarem, ani atmosferą, ani konwencją miękkich kanap, ani współwidzami, z którymi można pogryzać gorzką czekoladę i sączyć czerwone wino. Multipleksów nienawiżu...
Irytuje mnie galopujące tempo życia. Zwłaszcza jeśli nie chodzi o Jego smakowanie tylko pogoń za nie wiadomo czym. Ostatnio przeczytałam coś takiego: nawet jak wygrasz w wyścigu szczurów, to wciąż jesteś tylko szczurem.