piątek, października 29, 2010

Czasy kryzysu relacji

No żesz kurwa mać...

P.S. A mojemu przyjacielowi obiecałam, że od tej pory ze schroniska to będę adoptować tylko zwierzęta.

poniedziałek, września 06, 2010

Czy to był komplement?

"Nienawidzę Ciebie Kobieto!"

Siarczyście, butnie, natarczywie, z ogniem w oczach, z pasją, z zaciśniętymi w pięści dłońmi...
Najlepszy jaki ostatnio zobaczyłam (usłyszałam).

piątek, sierpnia 27, 2010

W kolejce do onkologa

Dwa tygodnie temu. Urzekł mnie przeuroczy starszy Pan. Dżentelmen jakiego teraz ze świecą szukać. Opowiadał o holenderskiej żonie, radości życia, jak uwielbia swoje nowe auto i podróże nim do Holandii. Komentowaliśmy jakie świetne nogi ma jedna z pielęgniarek.

Dziś. Czarująca staruszka zaciekawiona jak piszę SMSa poprosiła żebym Jej wyjaśniła jak się to robi. I czy się da całe zdania. I że ona mimo wszystko woli z kimś bezpośrednio porozmawiać. No ja jestem staroświecka i w sumie też.

Ja już nie będę wracała do tej poczekalni, ale przyznam, że spotykałam tam wyjątkowych ludzi. Urzekali mnie dobrem, ciepłem, radością. A na takich wciąż jest deficyt. I to jest zasadniczy minus, że już tam nie wrócę.

wtorek, sierpnia 24, 2010

Potrzebuję

...żeby mnie ktoś zawołał.

piątek, marca 05, 2010

Zmokła kura domowa



Dzisiaj zawisła nade mną chmura: ciemna i przytłaczająca. Deszczowa. No więc nie dość, że moknę to czuję Jej miażdżący ciężar na barkach.

W Nowym Yorku panuje zwyczaj, że parasole nie przynależą do ludzi, ale są przechodnie. Jeśli ktoś chowa się w klatce, wsiada do żółtej taxówki lub znika w metrze to zawczasu oddaje parasol innemu przechodniowi. A kiedy przestaje padać wszystkie kosze na śmieci zapełniają się parasolami. Wyeksploatowanymi, ale spełnionymi. I to mnie najbardziej urzekło na moście brooklińskim.

Zatem potrzebuję dziś kogoś z parasolem...

niedziela, lutego 28, 2010

Obecna

I nieprzytomna.
Daję głos.
Wkrótce pokuszę się na więcej.

Drobna noc...