czwartek, września 27, 2007

Od kawy do mgły...


Rano zawirował w słoiku pył kawy. Zatańczył rytualnie, zaczarował mnie i w jednej chwili odnalazłam w sobie nastrój minionych dni, wtedy kiedy patrzę sobie na świat unosząc sie nad ziemią, a jednak widzę więcej wyraźniej i mocniej...
Wyjrzałam przez okno, a cały świat było spowity w gęstej mgle. I nie była ona ciemna mroczna i nieprzyjemna. Przeciwnie - wydawała się mleczna i puszysta. Przypominała watę cukrową, którą uwielbiam po dziś dzień, udekorowaną koralikami. To lampy nabrały w tej scenerii swoistego uroku, a mgła zretuszowała ich długie nogi. Taki sobie normalny zwykły bajkowy świat.
No więc właśnie piją drugą kawę, a za oknem świeci słońce i od paru dni czuję wiosnę w powietrzu i niech tak pozostanie...

piątek, września 21, 2007

Kto mnie pojmie?

Ktoś mi kiedyś powiedział: Wiem, że Ty byś mnie zrozumiała, nawet pomimo tego, że sam siebie nie rozumiem... Bardzo mi te słowa utkwiły w pamięci. Wczoraj znów lewitowałam na orbicie, w moim stanie nadświadomości. I zrozumiałam, przy całym swoim pokręceniu, odmienności, przy swoich bliznach i piętnach, jak bardzo potrzebuję, żeby ktoś właśnie tak mnie pojął. Tego szukam. To znalazłam...?

czwartek, września 20, 2007

Igiełki, szpileczki...

Czasem się głowię dlaczego ludzie robią sobie świadomie przykrości, dlaczego wbijają sobie szpileczki? I czemu, wbrew logice, często najłatwiej jest odreagować, a przy tym skrzywdzić kogoś najbliższego?
Przecież szpileczki najlepiej wyglądają na choinkach albo przy kobiecych pantoflach... A igiełki powinny służyć tylko do przyszywania guzików komuś kogo się...

poniedziałek, września 10, 2007

Pachnące wspomnienie

W niedzielę szykowałyśmy wystawne śniadanie. Oderwałam szypułki od pomidorów i powąchałam je. Lubie zapachy a ten mnie oszołomił. Przywiódł mi wspomnienie dusznego ciężkiego powietrza szklarni z pomidorami. Powietrza nabrzmiałego od zapachu pękatych owoców. Jej, jakie odległe wspomnienie... Czemu teraz pomidory nie pachną?