piątek, marca 05, 2010

Zmokła kura domowa



Dzisiaj zawisła nade mną chmura: ciemna i przytłaczająca. Deszczowa. No więc nie dość, że moknę to czuję Jej miażdżący ciężar na barkach.

W Nowym Yorku panuje zwyczaj, że parasole nie przynależą do ludzi, ale są przechodnie. Jeśli ktoś chowa się w klatce, wsiada do żółtej taxówki lub znika w metrze to zawczasu oddaje parasol innemu przechodniowi. A kiedy przestaje padać wszystkie kosze na śmieci zapełniają się parasolami. Wyeksploatowanymi, ale spełnionymi. I to mnie najbardziej urzekło na moście brooklińskim.

Zatem potrzebuję dziś kogoś z parasolem...