Jestem kawoszem i wynika to z miliona powodów. Ograniczę się do kilku. Uwielbiam celebrować małe rzeczy, wyrwać się z pędu dnia na małą aromatyczną filiżankę.
Z upodobaniem wracam do ukochanej kawiarenki gdzie cudne dziewczęta za barkiem zawsze wiedzą co mi podać.
Jestem uzależniona od przyprawiania. Cynamonem, kardamonem, goździkami i kawę również tym zabiegom poddaję.
Mała czarna (kawa) jest równie zawsze trafiona jak inna słynna mała czarna (sukienka).
Mam predyspozycje zdrowotne i zalecenia lekarskie, że muszę pić!
A przede wszystkim z moimi bliskimi spotykam się w obłokach zapachu kawy, rozmawiam i słucham ich otulając dłońmi filiżankę.
A do tego wszystkiego zachwycam się prawie każdą bez wybrzydzania, a sama parzę... paskudną :o)
PS. A taką kawę serwowali nad brazylijska laguną...