niedziela, października 19, 2008

Czeski film


Też w życiu, ale tymczasowo wybrałam na ekranie.
Moje kino nigdy mnie nie zawodzi: ani repertuarem, ani atmosferą, ani konwencją miękkich kanap, ani współwidzami, z którymi można pogryzać gorzką czekoladę i sączyć czerwone wino.
Multipleksów nienawiżu...

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Różnica między filmem czeskim w zyciu a w kinie właśnie polega na braku kontroli nad repertuarem, atmosferą i współtowarzyszacymi, nawet wygodne kanapy trafiają się rzadko w życiu :P

P.S. pisze...

Oj jakąś tam ograniczoną kontrolę mamy. Zawsze można powiedzieć współtowarzyszowi spierd... ;oP
Już wiem dlaczego tak często wybieram to kino...