środa, lipca 18, 2007

A czas płynie...

Dziś jem jagody i mam atramentowo fioletowy język. A jeszcze wczoraj nosiłam kolczyki z czereśni, ale czereśnie już się skończyły. A już niebawem jak co roku rozsmakuję się kurkami – ale tymi z lasu – wysmażonymi na maśle. No właśnie, a na jesień mam kupić kalosze. A potem przyjdzie chłód i znów moje mieszkanie i ja sama będziemy pachnieć goździkami z grzanego wina, bo przecież trzeba się jakoś rozgrzać w chłodne dni.

Oto niezaprzeczalne dowody, że czas płynie. Czas co nas otula, głaszcze i pieści. Czas co nas oswaja, koi i uczy. Czas nas rozgrzesza, czas nas doświadcza, czas uczłowiecza. Czas nas zabliźnia. I zawsze jest prawdziwy, nie przyklaśnie nam nawet jeśli w ogromnej determinacji codziennie toczymy o coś walkę. Czas sprawiedliwie rozsądzi nasz wybór, oceni czy postąpiliśmy dobrze i tak samo bezwzględnie wyrzuci nam jeśli wybraliśmy złą drogą. Nie mniej nawet z tym złym wyborem nas oswoi. “Czas nas uczy pogody”.


Jest w moim mieście zapomniany przez ludzi cmentarz, zawładnięty przez las, zachwaszczony i porośnięty jakby pod przykryciem zielonego pledu. Bardzo lubię to zdjęcie – kamień – kawałek rozbitego pomnika. Byłam tam dawno temu, ale bywa, że wracam myślami do tego miejsca i ludzi, którzy tam spoczywają. Chyba znów się tam wybiorę. Więc może ten cmentarz nie jest do końca taki zapomniany?


Brak komentarzy: