wtorek, lipca 03, 2007

Rowy...

Zdjęcie fragmentu “ogródka piwnego” usytuowanego bezpośrednio na plaży ustrzelone z poziomu tarasu a raczej dachu. Czy ktoś uwierzy, że był to upalny wakacyjny dzień, a tutaj nagle ocalał jeden samotny stół i kawałek podłogi jeszcze nie zaśmieconej jakimiś plastykowymi odpadkami? Rowy dają jeszcze jakąś szczątkową intymność choć jest o to coraz trudniej. Nie lubię miejsc gdzie wokół krąży jak w bzyczącym roju plaga turystów. Pewnie te plaże z perspektywy kilometra wyglądają jak mrowiska, może tylko mniej ruchliwe. Tymczasem polecam zarzucić na plecy swoje manatki i powędrować kilka kilometrów w dowolnym kierunku, na zachód lub wschód, poszukać i znaleźć swój mały kawałek raju, gdzie jest tylko bezkresne niebo, piasek, morze, wiatr, szum, my i nasze myśli. I jest to jedyny scenariusz kiedy można spędzić na plaży cały dzień i całą noc, a potem zrobić niepowtarzalne zdjęcie o chłodnym brzasku, którego nie da sie powtórzyć o żadnej innej porze dnia.

W każdym bądź razie wszystkim udanego urlopu i wypoczynku życzę.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

})i({ taaa, niczego nie żałuj..