poniedziałek, sierpnia 11, 2008

Sopot


Nasz rytualny coroczny Sopot znów do nas powrócił sierpniowym słonecznym weekendem. Ach, jakiż on ma dla nas wymiar... Jest po prostu pochwałą kobiecości... Takiej ze wspólnym mianownikiem, o który dziś coraz trudniej.
I ta obłędna Osiecka co czytała i pisała z myśli każdego człowieka...

Zawsze żal wyjeżdżać, ale wariatki nigdy nie przestają tańczyć...

Brak komentarzy: