środa, grudnia 20, 2006

Małe kino...

... z czerwonymi siedziskami i swoją niepowtarzalną atmosferą. Tutaj pierwszy raz obejrzałam "Amelię". Nigdzie indziej by tak nie smakowała...

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

a moj ostatni film w tym kinie to "Hotel Ruanda". ma klimat, i kino i film. slyszalem ze krauze kreci jakis obraz o podobnym temacie. pewnie tez go tutaj puszcza...

Anonimowy pisze...

a ja z kolei tam oglądałem "zakochany Paryż"..
Film był świetny, ale i tak pewni by mi się podobał, bo... lubię Paryż. Nieprawdaż, Zaneto?

duża buzia

P.S. pisze...

Prawda... Kiedyś też poznam Paryż...