Mamy naszą samotność w sieci, gdzie panuje zrozumienie na przekór logice, akceptacja losu na przekór życiu, wsparcie na przekór trudnościom, pogodzenie z tym jak jest – na przekór pragnieniom.
Tłumaczysz mi, że niczego nie można być pewnym, bo to oznacza przywiązanie do czegoś co i tak można stracić. I nie można bać się cierpienia, bo to nieodłączny składnik życia. To tak jakby się bać samego życia. Przekonujesz mnie, że nie należy niczego oczekiwać, wtedy mniej rozczarowań, mniej utraty złudzeń… Ja szukam schronienia i próbuję skroić sobie własną zgrabną skorupkę, a Ty mnie prosisz, żebym została sobą – otwarta i ufna.
Oboje mamy poczucie jaki piękny jest świat, jak mało doceniony, jak wtórny człowiek jest na tej planecie i jak przecenia swoją rolę.
Czasem definiujesz to co ja ledwo po omacku wymacuję w ciemnościach i jeszcze nie umiem nazwać. A jeszcze na dodatek między linijkami huczy od ukrytych przesłań.
A traktując życie jak sinusoidę to my dla siebie jesteśmy to pod osią czy nad? ;o)
I jak w „Samotności…” nie będzie happy endu, ale i tak jest fajnie :o)
Ps. Ty byś to pewnie lepiej napisał.
1 komentarz:
nie, nie napisałbym lepiej. Ty to ujęłaś najzgrabniej jak można. Nie ma to jak zgrabne ujęcia ;-)
na osi zatem widzę nas i blisko i daleko..
..nie wiem
Prześlij komentarz