Zdecydowanie preferuję fotografię czarno-białą. I jak to w życiu, opiera się ona przede wszystkim na milionach odcieni szarości. Mało co jest tylko czarne albo tylko białe, a może nawet nic. Cieniujemy się, stopniujemy tonację (tytłamy się w brudzie, a potem próbujemy wybielać)...
Jak co roku przyszła jesień i jak co roku szczędzi nam kolorów. Łaknę słońca, łaknę tego upajającego kontrastu pomiędzy błękitem nieba a płonącymi koronami drzew. Uwielbiam się zaczytywać w plenerze, zwłaszcza teraz kiedy wiatr podrzuca pod stopy zakładki do książek...
I wraz z tą słotą, z wczesnymi i wydłużonymi wieczorami, moje emocje się przepoczwarzają. Puchną, nabrzmiewają, wykluwają się z kokonów gdzie im za ciasno. Jesień napawa mnie melancholijnie, nostalgicznie. Wzruszam się, delikatnieję, uwrażliwiam, rozczulam...
Wczoraj, opatulona w noc, z lampką grzanego wina, z łagodnymi nutami w eterze, natknęłam się w moim aktualnym czytadle
na taką myśl: Jeśli, coś nas nic nie kosztuje, nawet nie warto tego wypowiadać... Dlatego tak cenię te mocne rozmowy gdzie każde słowo niesie ogromny ładunek emocji, gdzie każdy wypowiedziany wyraz jest wręcz przesycony swoim sensem, gdzie między linijkami tłoczą się i przepychają myśli...
Nie lubię letniości.
Nie znoszę miałkości.
I od kilku dni czytam na głos...
3 komentarze:
... a w tym roku nie zdazylam nazbierac... szkoda, bo u mnie deficyt na zakladki! za szybko, oh, za szybko mija ten 2008! tyle sie wydarzylo po drodze, zgodzisz sie pewnie... tesknie za toba i wiosna!
/MM
Zgodzę się z Tobą... Oj dużo. Za dużo. Przy dużo. Mam pomysł na sen zimowy, do samiutkiej wiosny. I też tęskna jestem...
pewien etap zamyka sie razem z zamknieciem roku 2008. nowy juz czyha za rogiem - czy bedzie lepszy? na pewno bedzie inny, a nieznane wciaz jest takie nurtujace, ciekawe, pozadane...
czas osuszyc ostatnia lezke z nadejsciem ostatniej tegorocznej minuty i zapomniec o tym, o czym warto zapomniec, a zapamietac to, co warto wciaz pielegnowac w myslach.
/MM
Prześlij komentarz