czwartek, września 27, 2007

Od kawy do mgły...


Rano zawirował w słoiku pył kawy. Zatańczył rytualnie, zaczarował mnie i w jednej chwili odnalazłam w sobie nastrój minionych dni, wtedy kiedy patrzę sobie na świat unosząc sie nad ziemią, a jednak widzę więcej wyraźniej i mocniej...
Wyjrzałam przez okno, a cały świat było spowity w gęstej mgle. I nie była ona ciemna mroczna i nieprzyjemna. Przeciwnie - wydawała się mleczna i puszysta. Przypominała watę cukrową, którą uwielbiam po dziś dzień, udekorowaną koralikami. To lampy nabrały w tej scenerii swoistego uroku, a mgła zretuszowała ich długie nogi. Taki sobie normalny zwykły bajkowy świat.
No więc właśnie piją drugą kawę, a za oknem świeci słońce i od paru dni czuję wiosnę w powietrzu i niech tak pozostanie...

Brak komentarzy: